O tym, jak spaliśmy w Monastyrze i o zwiedzaniu miasta Płowdiw

Gdy przeczytałam o tym miejscu, od razu wiedziałam, że chcę je odwiedzić. Początkowo nie wiedziałam czy uda nam się tam dotrzeć, bo informacje jakie znalazłam w Internecie, mogły okazać się nieaktualne ze względu na pandemię – to dość niepewne czasy dla tych, którzy zdecydowali się podróżować.

Monastyr Rilski znajduje się w górach Riła, na południe od Sofii. Usytuowany na wysokości ponad 1100 m n.p.m. został wybudowany niedaleko pustelni mnicha żyjącego w X wieku Iwana Rilskiego. Jest to postać znana w całej Bułgarii, niegdyś uczniowie przyjeżdżali do niego z całego kraju, aby przyjąć od niego nauki, a dziś jego ciało w formie relikwi znajduje się w wielu ważnych religijnie punktach. Wierzy się, że ma ono cudowne właściwości uzdrawiające.

Historia klasztoru sięga XIV wieku, a obecna postać monstyru pochodzi z XIX stulecia, choć była dwukrotnie rekonstruowana po pożarach. Miejsce to jest głównym celem pielgrzymek wiernych z kraju. W czasie panowania Turków Monastyr stanowił symboliczne centrum religijne i kulturowe dla Bułgarów, przypominając im o ich narodzie i tradycjach.

W centralnej części znajduje się zachwycająca bogatymi freskami z zewnątrz i niesamowitym ikonostasem wewnątrz Cerkiew pod wezwaniem św. Bogurodzicy. Na miejscu podziwiać można także muzeum z eksponatami nawiązującymi do historii klasztoru oraz galerię ikon.

Podczas naszego pobytu byliśmy jedynymi turystami, pozwoliło nam to poczuć niesamowitą aurę tego miejsca. Serdecznie przywitał nas ochroniarz, który pokierował nas do recepcji, gdzie zapłaciliśmy za nocleg. Warunki okazały się być lepsze niż w niejednym hostelu, choć jeśli ktoś jest przyzwyczajony do pięciogwiazdkowych standardów, to mógłby być rozczarowany. Pobudka w tak pięknym otoczeniu, na zupełnym odludziu należy do wspaniałych doświadczeń. Atmosfera sprzyja kontemplacji, według mnie, warto się tam zatrzymać i po prostu pobyć chwilę ze sobą, ze swoimi myślami.

Monastyr otoczony jest z każdej strony górami i choć dziś można do niego dojechać autobusem lub samochodem, z łatwością można wyobrazić sobie ile trudu trzeba było kiedyś włożyć, aby dotrzeć do tego miejsca.

Za następnym punkt naszej podróży obraliśmy miasto Płowdiw, które w 2019 roku uzane zostało za Europejską Stolicę Kultury. Choć dworzec kolejowy nie wygląda zbyt reprezentatywnie, to okolica starego miasta i dzielnicy kreatywnej robi bardzo pozytywne wrażenie. Dookoła znaleźć można pozostałości po starorzymskim mieście Trimonium, które znajdowało się na tym terenie. Do najbardziej okazałych zabytków należy teatr antyczny, który może pomieścić aż do 7000 widzów i do dziś jest miejscem wielu wydarzeń kulturalnych.

Obejrzeliśmy też kilka zachowanych domów zamożnych mieszkańców oraz starą aptekę, które są udostępnione zwiedzajacym w skansenowej formie, a także muzeum etnograficzne. Tam znaleźliśmy intrygujące stroje męskie nawiązujące do starej teatralnej tradycji magicznej. Rytuał ten miewa różne nazwy w zależności od regionu, jedną z nich jest „Kukeri”. Przed Nowym Rokiem oraz w okresie okołowielkanocnym mężczyźni przebierają się w stroje z elementami odzwierzęcymi oraz przywdziewają maski, następnie wykonują pantomimiczny taniec. Synchroniczne ruchy mają zapewnić dobrobyt i odpędzić zło, jednocześnie działanie to ma charakter agrarny i wiąże się z kultem płodności.

Po całym dniu szalonego zwiedzania, w drodze powrotnej wstąpiliśmy do Cerkwii Dimitra Sołuńskiego. Sama świątynia jest raczej minimalistyczna, ale zamiast przepychu w sferze wizualnej, zupełnie niespodzewanie znaleźliśmy tam prawdziwy skarb ludzkiej wiedzy i życzliwości – poznaliśmy przemiłą starszą kobietę, która płynnie posługując się językiem angielskim, podzieliła się z nami opowieścią na temat budynku i miasta, a także historią św. Dimitra.

Takie spotkania, to zdecydowanie jeden z powodów, dla których uwielbiam podróżować – serdeczność i otwartość ludzi, którzy chętnie dzielą się tym, co dla nich ważne. Spotkanie takich postaci przewyższa wartością wszystkie przewodniki turystyczne, bo żywe doświadczenie i zaangażowanie niesie ze sobą zupełnie inny przekaz niż słowo pisane.

Jedna myśl w temacie “O tym, jak spaliśmy w Monastyrze i o zwiedzaniu miasta Płowdiw

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s