O Toubie, czyli o rajskim mieście

Wśród wielu senegalskich miast, jedno wyróżnia się wyjątkową historią, mówi się bowiem, że powstało jako odbicie rajskiego drzewa. Dziś znane jest, jako miejsce jednej z największych pielgrzymek na świecie, odbywającej się w trakcie święta Grand Magal.

Około 95% Senegalczyków to muzułmanie praktykujący islam w różnych bractwach sufickich. W świętej księdze – Koranie pojawia się wzmianka o drzewie Tuba w Jannah (raju). Jest ono symbolem bożej doskonałości i wielkości. Mówi się, że jest to drzewo tak wielkie, że swoimi gałęziami sięga okna każdego domu, znajdującego się w raju, a jego pień jest tak ogromny, że gdyby wielbłąd próbował je okrążyć, umarłby ze starości i wycieńczenia zanim skończyłby swoją wędrówkę. Słowo „tuba” pochodzi z języka arabskiego i oznacza „błogość”.

Miasto zostało założone przez szejka Ahmadou Bambę (1853-1927), jednego z najistotniejszych świętych zachodniej Afryki, po koniec XIX wieku. Przez wierzących uznawany jest on za ojca duchowej rewolucji. Jego nauki sprzeciwiały się francuskiej dominacji. Odmiennie jednak od wielu innych religijnych przywódców w rejonie, powołując się na mądrość zapisaną w Koranie, odwodził ludzi od pomysłu walki zbrojnej.

Ze względu na ogromny wpływ na senegalską społeczność, został pojmany przez kolonizatorów, którzy wielokrotnie próbowali doprowadzić do jego śmierci. Bóg miał jednak dla niego inny plan. Znana jest historia o tym, jak w trakcie podróży do Gabonu, miejsca, gdzie wywożono wtedy więźniów, zabroniono mu się modlić na pokładzie statku. Szejk wyskoczył za burtę i rozłożył dywan modlitewny na tafli ocenanu, gdzie w spokoju oddał się religijnej praktyce. Inna z historii mówi o tym, jak Ahmadou Bamba został zamknięty w lochu z wygłodniałym lwem. Gdy żołnierze wrócili sprawdzić czy więzień jeszcze żyje, zastali szejka piszącego poezję na chwałę Boga, ze śpiącym na jego nogach zwierzęciem. To tylko dwie z wielu opowieści o cudownym ocaleniu świętego. Mówi się, że nigdy nie skrzywdził on drugiego człowieka, pomimo licznych zamachów na jego życie.

Mistyk namiawał do budowania nowej rzeczywistości niezależnej od francuskiego systemu. Jihad według niego to walka z ego (nafs) i budowanie społecznej świadomości w zaufaniu do Boga. Z perspektywy tutejszego islamu jest postrzegany jako odnowiciel wiary i sługa Proroka Mahometa.

To właśnie miejsce współcześnie istniejącego miasta Touba, Bóg wskazał mu jako odpowiednie do zrealizowania swojego planu. Choć wstępnie służyło kontemplacji i medytacji, ludzie zaczęli gromadzić się, aby stać się uczniami szejka i tym samym budować osadę. Jego syn stworzył projekt wzniesienia wielkiego meczetu, zgodnie ze wskazówkami ojca. Obecnie znajduje się tu mauzoleum mistyka. Na podstawie nauk Bamby zawiązało się bractwo Muridiyya. Jego naśladowcy stosują się do religijnych zaleceń, recytując pozostawione przez niego Khasydy – poematy religijne.

Wizerunek Bamby (podobnie jak innych szejków) łatwo zauważyć w przestrzeni publicznej i domowej Senegalczyków. Znaleźć go można na ścianach budynków, ubraniach, taksówkach, skuterach i autobusach. Wierni noszą też amulety „gris-gris”, zawierające fragmenty poezji, które mają ich chronić.

W Toubie mieliśmy okazję być w trakcie Grand Magalu, który jest celebracją na cześć wielkiego szejka. Wiele źródeł błędnie podaje, że Muridzi świętują jego powrót z wygnania. W rzeczywistości świętują oni jednak dzień, w którym został pojmany przez Francuzów. Symbolicznie uznaje się, że to dzień, w którym szejk otrzymał od Boga swoje wyjątkowe zadanie, któremu poświęcił życie.

Celebrowanie tutaj znacznie różni się od tego, co sobie wyobrażałam. Podczas, gdy u nas, w Europie, święta religijne skupiają się na modlitwie i spokojnej atmosferze, tutaj panuje zupełny chaos. Dla wielu handlarzy to świetna okazja do rozwoju interesu. Droga do znacznie przeludnionego meczetu, prowadzi bowiem przez tysiące stoisk, na których można kupić dosłownie wszystko – od lalek Barbie, przez zimowe rękawiczki, owoce, kawę, dewocjonalia, bieliznę, buty, narzędzia i worki z cementem.

W trakcie święta wszyscy zapraszali nas do swoich domów. Dopiero tam, za murami, można było tak naprawdę poczuć wyjątkowość tego dnia. Ludzie chętnie dzielą się z innymi, wymieniają się żywnością, wspólnie modlą się.

Niesamowitym przeżyciem było dla mnie uczestniczenie w „zikrullah” (dosłownie: „pamiętanie Boga”) , gdzie przy dźwiękach bębnów ludzie tańcząc, powtarzali słowa khasyd i Koranu. Tradycje kultury afrykańskiej przeplatały się z muzułmańskim świętem tworząc spójną, aczkolwiek nietypową całość. Odsłoniła się nowa twarz tej religii, daleka i nieznana, inna niż ta, którą spotkałam we wcześniejszych podróżach. Pogodna i bliska.

Ponieważ Touba to miasto autonomiczne nie obowiązuje tu podatek od sprzedaży, a ziemia rozdawana jest za darmo przez szejków zarządzających konkretnymi dzielnicami. Touba jest najszybciej rozwijającym się miastem w kraju, a od uzyskania niepodległości przez Senegal w 1960 roku populacja Touby zwiększyła się prawie trzykrotnie. Obecnie, tylko Dakar jest większym ośrodkiem miejskim. Obowiązują tu też wyjątkowe zasady – nie można palić papierosów, słuchać muzyki rozrykwowej, uprawiać sportu. Przestrzeń ta ma przez to sprzyjać kontemplacji Boga. Według mnie jednak te zakazy nie spełniają swojej funkcji, bo wśród targowego jazgotu bardzo trudno znaleźć skupienie. Jedynie wnętrze imponującego meczetu pozostaje nietknięte, spokojne i magiczne.

Jedna myśl w temacie “O Toubie, czyli o rajskim mieście

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s